Jeden krzyż i trzy legendy

Krzyż postawiony na przełomie XIX i XX wieku na tzw. „kółku” na Leszczynach, przy dawnym zbiegu ulic Żywieckiej i Straconki. Kto i dlaczego postawił krzyż pozostaje do dzisiaj tajemnicą. Według jednej z legend, krzyż miała ufundować żona tkacza, który był człowiekiem pazernym na pieniądze, tak bardzo, że nawet w niedzielę i święta pracował w swoim zakładzie. Rzemieślnik zaślepiony chęcią zysków za nic miał uwagi oburzonych ludzi, podążających w te dni do kościoła i skarżących się na huk krosien. Kiedy chciwego tkacza dotknął paraliż, jego żona odczytała chorobę jako karę wymierzoną przez Boga i ufundowała krzyż na przebłaganie za grzechy męża. Według innej opowieści krzyż jako wotum dziękczynne postawił pewien gospodarz, który jako ojciec kilku córek doczekał się w końcu upragnionego męskiego potomka. Kolejna z legend głosi, że krzyż został postawiony przez pewnego bogacza, który pędząc bryczką z Mikuszowic do Białej spowodował w tym miejscu bardzo groźny wypadek.

Kamienny krzyż – ul. Straconki