Zapomniana historia o krwawej bitwie na kładce

Pomimo, że od XIX wieku miasta Bielsko i Biała stanowiły prężnie działający jeden okręg przemysłowy, to pozostawały w bardzo silnym podziale na tle narodowościowym. Bielsko należące do Śląska Austriackiego zamieszkane było głównie przez Niemców, a mniejszość polskojęzyczna stanowiła kilkanaście procent ludności. Sytuacja ta wynikała z polityki prowadzonej przez władze Bielska, które skutecznie ograniczały osiedlanie ludności robotniczej w granicach miasta. W galicyjskiej Białej wpływy Polaków były znaczne większe pomimo, że władze starały się bronić niemieckiego charakteru miasta. Dzięki staraniom Towarzystwa Szkoły Ludowej, w Białej powstały polskie szkoły oraz działały polskie organizacje i partie polityczne. Działające w Białej organizacje starały się, nawiązywać współpracę z polskim ruchem narodowym, po drugiej stronie rzeki Białej. Współpraca ta, zaowocowała otwarciem w 1902 roku Domu Polskiego na Żywieckim Przedmieściu, w którym dwa lata później powstał bielski oddział Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.

I nadszedł czerwiec 1914 roku, bielski oddział „Sokoła” obchodził dziesiąte urodziny. Z tej okazji Polscy działacze zaplanowali huczne obchody jubileuszu, które miały być również demonstracją polskości w mieście o silnej niemieckiej tożsamości. Do świętowania zaproszono delegacje z całej Galicji, przedstawicieli polskiego ruchu narodowego na Śląsku Cieszyńskim oraz mniejszości polskiej w Niemczech. Plan obchodów przewidywał powitanie gości na dworcu kolejowym, mszę w kościele św. Trójcy oraz uroczysty przemarsz przybyłych, do Domu Polskiego na Żywieckim Przedmieściu. Zaplanowane uroczystości spotkały się z ostrym sprzeciwem środowisk niemieckich oraz władz, które nie wydały zgody na manifestację, z uwagi na jej prowokacyjny charakter. Pomimo braku zgody uroczystości nie odwołano. Kiedy 28 czerwca rano na dworzec w Bielsku przybyły pierwsze pociągi z polskimi delegacjami, oddziały policji oraz grupy młodzieży niemieckiej nie dopuściły do opuszczenia pociągów przez pasażerów. Pociągi z gośćmi odjechały na stacje Biała Wschód oraz Biała Lipnik, położone na terenie Galicji. Łącznie w Białej zgromadziło się około dwóch tysięcy osób, chcących uczestniczyć w uroczystościach. Byli wśród nich strażacy, ludność cywilna, członkowie Towarzystwa „Sokół”. Z uwagi na napiętą sytuację zrezygnowano z przemarszu głównymi ulicami miasta i zdecydowano o przejściu do Domu Polskiego przez kładkę na rzece Białej, pomiędzy dzisiejszymi ulicami 1 Maja i Sempołowskiej. W tym samym czasie na drugim brzegu rzeki, w asyście policji zebrał się kilkutysięczny tłum Niemców, którzy nie chcieli dopuścić do przekroczenia rzeki przez świętujących. Wśród zebranych wznoszono antypolskie hasła, śpiewano niemieckie pieśni narodowe. Polscy działacze podjęli próbę negocjacji z szefem bielskiej policji odnośnie przejścia do Domu Polskiego, który zgodził się wyłącznie na przejście czterech delegatów. Za delegacją posypały się wyzwiska oraz kamienie, a niemiecki tłum mimo policyjnego kordonu rzucił się na delegatów okładając ich pałkami. W odpowiedzi Polacy zgromadzeni po drugiej stronie rzeki wtargnęli na kładkę chcąc przejść na drugą stronę. Doszło do regularnej bijatyki na obu brzegach rzeki, a nawet w jej korycie. W sumie rannych został 55 Polaków, w tym 15 ciężko, oraz 60 Niemców. Ofiar śmiertelnych nie było. W chwili kiedy po stronie niemieckiej doszło do interwencji policji, polski tłum wycofał się na galicyjski brzeg. Zaistniały incydent był przyczyną wzrostu napięć na tle narodowościowym pomiędzy Polakami i Niemcami, zwłaszcza po stronie polskiej. W następnych tygodniach doszło w Galicji do licznych aktów nienawiści wobec Niemców. Dochodziło m.in. do pobić udających się w góry niemieckich turystów oraz odmawiania im noclegu w schroniskach, obrzucania kamieniami pociągów jadących z Bielska.

Kładka na rzece Białej – pomiędzy ul. 1 Maja i ul. Sempołowskiej